Legginsy powodują bardzo wiele sporów wśród fashionistek, stylistek, fotografów i blogerek. Ta niepozorna część garderoby zasłynęła w latach 80. dzięki między innymi Jane Fondzie, zespołom rockowym, takim jak na przykład Guns N Roses (faceci w rajtkach!). Kojarzyła się głównie ze sportem: gimnastyką, joggingiem, ogólnie rzecz biorąc, z wygodą. I tak jest nadal, oczywiście. Nie nosi się legginsów dla wyglądu - nosi się je, bo nie wyglądają źle, a są wygodne, głównie dzięki elastyczności (ach, ta lycra!). Moda na legginsy wróciła kilka lat temu, głównie za sprawą celebrytek, które namiętnie zaczęły zakładać zamiast spodni właśnie nasz obiekt dywagacji (czyt: legginsy). Często były to Beyonce, Rihanna, Nicky Minaj, które nie mają figury modelki ani rozmiaru 0. Dzięki nim/przez nie wiele dziewczyn odważyło się założyć legginsy. Dalej, powoli pojawiały się na scenie inne odmiany tego rodzaju 'spodni' - tregginsy i jegginsy. Co to jest? O tym dalej.


Dzisiaj prawie każda z nas miała/ma/będzie mieć chociaż jedną parę legginsów, tak się zrobiły popularne. Pierwsza połowa założy je i pójdzie na siłkę albo pobiegać, druga połowa będzie je trzymać w szafie nieużywane, trzecia połowa będzie używać ich w każdej możliwej sytuacji, we wszystkich strojach (czyt: ałtfitach) i możliwych konfiguracjach. Ja należę do czwartek połowy - mam legginsy i zakładam je i na co dzień do szkoły, jak i do pracy (jestem tancerką). Ale nie dominują mojej garderoby, o nie! Zdecydowanie nie. Może się zdziwicie, jak powiem Wam, że w garderobie najwięcej mam spódniczek, ale taka prawda. A jednak duża część z Was kojarzy mnie z legginsami. Raz kumpel zobaczył mnie w jeansach i powiedział: "Kajka, wiesz co, chyba już cię w legginsach wolę. :-)". Często je noszę, to fakt, ale nie ulegajmy przesadzie. No i tu nie o mnie mowa, tu mowa o legginsach. Przejdźmy do meritum.
Legginsy można nosić, a nawet jest to niekiedy wskazane! Tylko trzeba wiedzieć, jak ich NIE nosić. Powtórzę coś, co mówią wszystkie stylistki: LEGGINSY TO NIE SPODNIE. No spodniami nie są, ale zakrywają nam tyłek i mamy coś na nogach. Nie są spodniami pod względem takim, że nie nosi, nie stylizuje, nie zestawia (mogę jeszcze parę synonimów dla 'noszenia' znaleźć) ich się w ten sam sposób co spodni. Tregginsów i jegginsów też nie. Nie mają solidnego zabudowania góry, nie mają szlufek (no niektóre mają, ale mówimy o standardzie), rozporków (chyba że kalesony dla facetów), bardzo mocno uwydatniają wszystkie mankamenty naszej figury, ponieważ przylegają do ciała na 100%. Niekiedy są we wzory i niekorzystnie się one układają i nawet z bardzo szczupłych nóg potrafią zrobić dwie małe kłody. Często są to legginsy wykonane z bardzo marnej jakości materiału i na większych pośladkach albo udach po prostu się rozciągają i ukazują wszystkim zainteresowanym kolor naszych majtek albo i nawet inne atrakcje. Dlatego też legginsy nosi się z odpowiednio dobraną górą. Dłuższa koszulka, sweter, tunika, kurtka, płaszczyk, cokolwiek, co zakryje nam trochę pupę. Dla kobiet, które mają mocne uda (tak jak ja), wskazane jest zasłonić jeszcze pachwinę, koszulka czy co tam do nich dobieramy, powinna sięgać aż do początku uda. Bo to lepiej wtedy wygląda, po prostu.

Nie ma czegoś takiego, że nie wolno nosić legginsów. Trzeba je nosić umiejętnie. Legginsy teraz nawet i na salonach królują. Na Fashion Week'u na każdym kroku widać było legginsy w najróżniejsze, najciekawsze wzory. Niestety tam, zapewne dla zwrócenia uwagi, również faceci noszą legginsy. Wszyscy wiemy, że ogromną miłośniczką legginsów w Polsce jest Maffashion. Kontrakt z Black Milk Clothing to świetna sprawa, BMC to teraz jedna z czołowych firm legginsowych wśród fashionistek. W Polsce to Agnieszka Maciejak jest bardzo mocno kojarzona z lycrą, za sprawą swoich bandażowych legginsów, które były przełamaniem jakiegoś tabu (legginsy i na dodatek prześwitujące uda? No żesz..). Oczywiście później pojawiło się miliard małych firemek, które oferują śmieszne legginsy we wzory z całego świata, nie zawsze o powalającej jakości niestety. Sieciówki też wprowadziły legginsy. Wszędzie są legginsy! Dlatego wszyscy je noszą.
Każda kobieta może sobie pozwolić na założenie legginsów. Teraz kwestia rozmiaru i zestawienia, czyli to o czym już wcześniej wspomniałam. Laski o rozmiarach 32, 34, 36, 38 nie mają co się martwić, oby kurtka, koszulka i tak dalej, sięgały do bioder, but nie osłaniał za bardzo kostki, a będzie git. 40, 42, no tutaj trzeba już trochę więcej pokory (której nie do końca ja posiadam :-) ), bo ma się tu i ówdzie po prostu więcej. Rezygnować raczej trzeba z szalonych wzorów, pasów poziomych, neonów, cekinów i skór. Ale napisałam, że raczej trzeba, czyli jeżeli się dobrze czujemy w jakimś fasonie, w jakimś konkretnym deseniu, to czemu nie. Ja sama nie należę do najszczuplejszych (powiem tak: rozmiarem 38 nie jestem) a noszę często wzory na nogach. I czuję się dobrze! Ale wiadomo, że nie założę ich do bluzeczki z odkrytym brzuchem. Kolor legginsów też jest istotny. Pamiętajmy, że biały mega pogrubia (no niestety..) a czarny całkiem odwrotnie- wyszczupla optycznie.

Istnieją jeszcze takie odmiany legginsów jak jegginsy i tregginsy. Jeggins = leggins + jeans.
Treggins = leggins + trousers. Dziwne zestawienia, głównie po to, żeby wprowadzić jakąś innowację. Ale to nadal są legginsy. Tylko jedne mają fakturę jeansową (jako tako) a drugie mogą mieć rozporek i podwyższony stan albo zawiniętą nogawkę. Ale nadal i te, i te są opinające i elastyczne jak wszystkie legginsy, o których mówimy.
Też mój przypadek jest, tak myślę, ciut inny niż taki standardowy. Nie żebym się jakaś specjalna czuła. Bo nikt, kto mnie nie zna, to nie wie co i jak. Ja pracuję jako tancerka, na dodatek tancerka salsy. Pracuję z Kubańczykami, byłam na Kubie i widziałam Kubanki. Tam się żadna z nich nie przejmuje swoją figurą, a wręcz odwrotnie - tam każda jest przeświadczona, że jest najseksowniejszą kobietą na świecie! Zarzuca się generalnie Latynoskom i kobietom Czarnym, że zazwyczaj nieumiejętnie i notorycznie nadużywają legginsów. Bo mają wydatne pupy i to nie wygląda. No może nam nie wygląda, ale zaręczam, że ich faceci wtedy szaleją. Ja wiem, jak Kubańczycy szaleją jak widzą opiętą z lycrę pupę. Chwila nieuwagi i słychać tylko 'plask'-'ałaaaa!'.
Tam rozmiar 0 nie ma szans na przetrwanie, oj nie.
Idąc dalej, czywiście w tańcu najważniejsze są tak zwane 'balkony i tarasy', jak to określają sKubani, czyli pupa i biust. Mężczyzn trzeba notorycznie kusić. Od lat na festiwalach jest tak, że tancerki zakładają legginsy, bo po to one w końcu są - żeby wygodnie poćwiczyć, nie czuć się skrępowanym w ruchu, a dodatkowo delikatnie kusić opiętymi krągłościami. I tam, i w klubach fitness, i w parku, legginsy nikogo nie rażą. Jak człowiek ćwiczy i nosi legginsy to jest automatycznie usprawiedliwiony. A jak legginsy, nie daj Boże, przeniosą się 'na salony', z sali ćwiczeniowej do klubu na przykład, to się zaczyna osądzanie. Ale dobrze wystylizowane wyglądają naprawdę spoko. Obcas wydłuży i wyszczupli optycznie nogę, odpowiednia bluzka z dekoltem i voila!

A najważniejsze jest to, żeby się dobrze czuć w tym, co nosimy. Nie mówię o komforcie fizycznym, ale psychicznym. Żeby po spojrzeniu w lustro nie było najmniejszej myśli na zasadzie: 'o kurcze, chyba niekoniecznie to ze sobą współgra' albo 'te legginsy to może nie jest dobry pomysł? A niech tam!'. Pamiętajcie, że ludzie tak nas widzą, jak się sami czujemy. Spojrzenia mogą nas zdeprymować, albo mogą zadziałać w drugą stronę: 'o, patrzy się na mnie kolejna osoba, pewnie wyglądam zajebiście!'. O ile nie są to spojrzenia typu 'wtf?'.
Ja zauważyłam, że u nas w studio więcej dziewczyn zakłada legginsy. Może to za sprawą tego, że i ja i moja Szefowa (która, lapidarnie ale nadal nie wprost mówiąc, nie ma już 18 ani 30 lat!) nosimy legginsy kolorowe, ale to pasuje! Bo salsa jest żywotna i my też to oddajemy swoim strojem! Mało tego, coraz więcej tych osób zakłada legginsy na co dzień do szkoły, szczególnie mam na myśli te młodsze dziewczyny. Fajnie, trochę życia się wkrada w ich strój! Bo legginsy można nosić, ale trzeba to robić umiejętnie i się dobrze czuć, a nie jak przebieraniec. :-)
wersja 'na obcasach'
'tanecznie'
'sportowo'